Najpracowitsza z łódzkich rzek

Krzyżówka. Szóste poziomo: Rzeka, nad którą leży Łódź. – Ale łatwe, jasne że …, no właśnie – ile liter wpisałby w kratki przeciętny Łodzianin. Pięć? A jeśli kratek będzie sześć? Zastanówmy się, która rzeka zasługuje na miano najważniejszej? Dla historycznej Łodzi rolniczej oczywiście Łódka, ale dla Łodzi przemysłowej? Tylko o tyle, że po drugiej jej stronie założono Nowe Miasto. Ale to nie na ręcznych warsztatach tkackich, rozmieszczonych wzdłuż ul. Piotrkowskiej, zbudowano potęgę Łodzi. Do zbudowania przemysłu potrzebna była mechanizacja produkcji, a tą mogła zapewnić w owym czasie tylko energia wodna. Dlatego osadę tkacką „Łódka” wytyczono w 1824 r. nad najbardziej „energetyczną” rzeką w okolicy – nad Jasieniem. I Łódka w niedługim czasie przerosła Łódź.

Jeszcze w czasach przedprzemysłowych energię rzek wykorzystywano do napędu młynów. Jasień liczy dziś 12,7 km długości i wciąż ma cechy cieku górskiego, bowiem przeciętny spadek podłużny wynosi 5,6 ‰. Rzeka bierze swój początek na Stokach, w rejonie ulicy Pomorskiej, na wysokości około 245 m n.p.m., ale zamiast obfitego źródła, cieknie tylko cienka strużka wody. Zresztą po przepłynięciu zaledwie 1,7 km po raz pierwszy niknie pod powierzchnią ziemi. Wynurza się na krótko w Parku Widzewskim, przy stawie pełniącym funkcję krajobrazową i … przeciwpowodziową. W jego północno-wschodniej części znajduje się bowiem przelew burzowy, umożliwiający ujście nadmiaru wód opadowych z częściowo skanalizowanej, górnej części zlewni Jasienia. Staw o powierzchni 1 ha jest pozostałością po zbiorniku młyńskim. Na jego grobli, którą przebiega dziś ul. Niciarniana stał niegdyś Młyn Araszt (od nazwiska późniejszych użytkowników), blisko granicy wsi Widzew. Powstał na przełomie XVI i XVII w., ale przestał działać około 1686 r. Prawdopodobnie jego praca jeszcze kilkakrotnie ustawała, bowiem w inwentarzu z lat 20. XIX w. wymieniano go jako opustoszały. Był to najbliżej źródeł położony i przez to najmniejszy z siedmiu młynów zlokalizowanych wzdłuż biegu Jasienia. Według raportu S. Staszica z 1825 r. rzeka pokonywała tu aż 17 m wysokości na odcinku zaledwie 2,1 km (spadek 8 ‰). Potencjał energetyczny rzeki był bardzo duży – nawet w najsuchsze lata nie brakowało wody, a jej ilość była wystarczająca do poruszania kół młyńskich przez 14-16 godzin na dobę. W 1860 r. głębokość koryta liczyła około 30 cm, a jego szerokość dochodziła do 2,4 m.

Na krytym odcinku Jasień otrzymuje duży podziemny dopływ wody pochodzącej z odwodnienia budowy dworca Łódź Fabryczna. Rzeka wychodzi spod ziemi dopiero po kolejnych dwóch kilometrach, choć umocnionego betonem koryta nie pozbędzie się już do końca. W Parku nad Jasieniem napotkać można świadka dawnej obfitości wód Jasienia – korytowe źródło ascensyjne, zapewne jedno z wielu, które zasilały rzekę. Wkrótce wpada ona do stawu, przy którym niegdyś znajdował się Młyn Wójtowy (Wójtowski). Teren, na którym stał, należał do kapituły włocławskiej, która dzierżawiła go miejscowym wójtom. Pierwszy młyn powstał prawdopodobnie wkrótce po roku 1387 (nadanie sołtysowi (wójtowi) Starej Wsi prawa do budowy młyna). Ogólna wzmianka o jego istnieniu pochodzi z 1428 r., a udokumentowany w księgach miejskich zapis – z 1484r. W 1591 r. zezwolenie na budowę młyna na rzece „która idzie z boru do Kulom młyna” uzyskał z rąk dzierżawcy niesułkowskiego A. Pryzborowskiego niejaki Jakub Chrapowicz. Akt ten zatwierdzony został w 1605 r. przez biskupa kujawskiego P. Tylickiego i przez kolejne ponad 300 lat młyn znajdował się w rękach rodziny Chrapowiczów (Chrapków, Chrapeckich), aż do 1823 r. Drewniana budowla, pochodząca być może z 1595 r. ulegała licznym przebudowom, ostatni budynek przeszedł na własność gminy miejskiej z przeznaczeniem na tworzoną właśnie osadę sukienniczą. Podpiętrzenie wody w zbiorniku (o powierzchni dwukrotnie większej niż obecne 1,2 ha, przy średniej głębokości 1,2 m) oraz budowa dwóch zbiorników powyżej niego (nieistniejące), umożliwiły zastosowanie napędu wodnego w murowanej, piętrowej przędzalni wełny zbudowanej w 1825 r. przez K. Wendischa, usytuowanej tuż poniżej dawnego młyna wójtowskiego. Zlikwidowany w latach 30. XIX w. drewniany młyn został jeszcze reaktywowany przez J. Petersa pomędzy 1842 a 1846 r. W 1845 r., w 15 lat po śmierci Wendischa, właścicielem terenów wokół młyna został K. Moes, następnie T. Krusche, a po 1870 r. K. Scheibler, który urządził tu duże gospodarstwo rolne. Budynek młyna zniknął ostatecznie, razem z przędzalnią, między 1876 a 1887 rokiem. Tuż przy zbiorniku wodnym, na ceglanych fundamentach Wójtowskiego Młyna w latach 80. XIX w. zbudowano dom zarządcy folwarku, który przetrwał do dziś. Wysokość piętrzenia 3,54 m, między zwierciadłem stawu a korytem rzeki daje pojęcie o wielkości obracającego się tu niegdyś koła nasiębiernego (korzecznik).

Dalej Jasień biegnie przez ogródki działkowe założone na gruntach dawnego folwarku. Za ulicą Śmigłego-Rydza znajduje się największy ze stawów. Tuż za nim istniał średniowieczny (możliwe że z przeł XIV i XV w.) Młyn Księży, będący w uposażeniu proboszcza ze Starej Wsi. W 1521 r. J. Łaski podaje, że pleban posiada „jeden młyn z sadzawką, położony w lesie (…) pomiędzy młynem wójta i pana biskupa włocławskiego, nad tym samym strumieniem”. Ciągłość istnienia kolejnych budynków w tej samej lokalizacji potwierdzają inwentarze z 1623 i 1760 r. W XVIII w. był największym łódzkim młynem (8,3 x 7,1 m), dwukołowym, ze zbiornikiem o powierzchni 0,8 ha. Jedno z kół prawdopodobnie poruszało żarna mielące zboże na mąkę, drugie zaś – stępowe, służyło do produkcji kaszy. Do młyna należał też znaczny obszar gruntu liczący 3 łany (ok. 51 ha). Ostatni drewniany budynek młyński spłonął nocą z 9 na 10 maja 1822 r. Nie odbudowano go już, a istniejące budowle piętrzące wykorzystano do napędu urządzeń nowo wznoszonej osady fabrycznej. Podniesienie piętrzenia Jasienia groblą, przebudowaną przez K. Wendischa, umożliwiło zwiększenie powierzchni stawu do 5 ha i wzrost ilości retencjonowanej wody. Przekopano 150 kanał odpływowy, na miejscu młyna powstał bielnik (spłonął w 1870 r.), a obok w 1827 r. dwupiętrowa, murowana przędzalnia, napędzana uratowanym z pożaru kołem wodnym. Po śmierci Wendischa zakład został wykupiony przez K. F. Moesa, który uruchomił w odrestaurowanym budynku przędzalnię, równie napędzaną siłą wody. W roku 1854 napęd wodny został uzupełniony maszyną parową o mocy 30 KM, ale użytkowany równolegle do 1860 r. Po pożarze w 1863 r. przędzalnię wykupił T. Krusche, a po kolejnym, w 1870 r. – K. W. Scheibler. On to w latach 1870-73 wzniósł kolejną, największą w Łodzi przędzalnię (207 x 35,5 m). Staw na Jasieniu nie był już potrzebny do celów energetycznych, ale stał się cennym składnikiem krajobrazu rezydencji Herbsta (1875-77), powstałej na jego północnym brzegu. Przez długi czas jego zarys nie ulegał zmianom, dopiero w latach 70. XX w., przy budowie ul. Śmigłego-Rydza, staw zmniejszono do 3,46 ha, a jego głębokość średnia wynosi obecnie 2,2 m. Wysokość piętrzenia to 4,23 m. Zimą 2013/14 r. został gruntownie oczyszczony z namułów.

Za ulicą Przędzalnianą Jasień ginie znów w podziemnym kanale. Gdy koryto było jeszcze otwarte, poniżej młyna Księżego znajdował się kolejny staw z młynem, wymienionym po raz pierwszy w 1521 r. w księdze uposażeń kościoła i należącym do biskupa włocławskiego. Nazwa Kulam, zapisywana także jako Kulom lub Kulan wywodzi się od nazwiska jego dzierżawców i jest spotykana od lat 60. XVI w. Przedtem, dość krótko istniała tu nawet kuźnica żelaza. W 1760 r. dwukołowy młyn spłonął i odbudowany został jako tartak – na mapie Gilly’ego z 1803 r. oraz na planie Leśniewskiego z 1827 r. widnieje bowiem nazwa „Piła”. Zniosły go wezbrane wody Jasienia w 1817 r. Osiem lat później zdecydowano o podwyższeniu grobli stawu przez podniesienie ul. Prządek (ob. Kilińskiego) o ok. 2 m i zwiększeniu jego pojemności. Woda, zgromadzona w tym najbardziej chyba rozległym ze stawów, zwanym wówczas Bielnikowym, ujęta była kanałem o długości 750 m (istnieje do dziś pod ziemią) i służyła do napędu bielnika, folusza i magla, znajdujących się przy ul. Emilii (ob. Tymienieckiego). Dziś nie ma po nim śladu, a dawną czaszę zbiornika zajmują obiekty Szkoły Mistrzostwa Sportowego.

W tym miejscu Jasień musiał mieć już znaczny przepływ. Do stawu Kulam uchodził bowiem prawostronny dopływ biorący początek powyżej dzisiejszego Parku Źródliska II. Był to wydzielony w 1840 r. z fragmentu lasu pamietającego czasy pierwotnej Puszczy Łódzkiej, z licznymi wypływami wód podziemnych. Wielce prawdopodobne, że te właśnie źródliska miał na myśli S. Staszic opisując w 1825 r. położenie Łodzi jako „...szczególnieysze z wielu względów; znajduie się z całą swoią rozległą okolicą pod obszernem i wyniosłem wzgórzem, z którego niezliczone tryszczą źródła”. Niestety, wskutek trwałego obniżenia zwierciadła wód gruntowych na obszarze miasta dziś funkcjonuje tylko jeden wypływ. W jego przedłużeniu znajduje się płytka nisza sięgająca aż po niewielki stawek – pierwotne miejsce wypływu, zaznaczone jeszcze na mapach z pocz. XX w., znajdowało się wyżej niż obecnie, w pobliżu ul. Nawrot, stąd nazwa Wodny Rynek. Sąsiednich źródlisk nie sposób już dziś zidentyfikować – pozostały po nich tylko płytkie zbiorniki. Dawniej wschodnia część parku (Źródliska I) była nazywana Kwelą, od niemieckiego Quell – źródło. Ale strumień, choć schowany w kanale, płynie nadal wyraźnie zaznaczoną doliną w obniżeniu ul. Fabrycznej.

W przedłużeniu doliny tego dopływu napotkamy staw. Mógł powstać w początkach XVI w., ale informacja pewna pochodzi z dnia 4 sierpnia 1584 r., kiedy to biskup Rozdrażewski zezwolił tu na budowę młyna młynarzowi Krupie. Młyn, zwany Krępskim (Krępą), zasilany był strumieniem wypływającym ze źródeł w Parku Źródliska. Późniejsza nazwa Lamus pochodzi od nazwiska kolejnej rodziny dzierżawców obiektu. Według łódzkiego dziennika „Rozwój” z 1898 r., jego ostatnimi właścicielami w pocz. XIX w. byli: Marcin Lamus, Roch Krupa i Andrzej Laskowski, którzy w zamian otrzymali grunty we wsiach Kąty i Widzew. Byłą to rekompensata za włączenie młyna do nowo tworzonej osady przemysłowej Łódka. Mimo niewielkiego przepływu przeciętny spadek cieku wynosił 9 ‰, a miejscami nawet 12 ‰. W 1826 r. młyn wynajął K. Wendisch i wzniósł tu drewnianą czyszczalnię bawełny. Dopiero w 1843 r. T. Grohman wybudował tu najpierw przędzalnię bawełny, a później tkalnię, farbiarnię, bielnik, wykańczalnię i magazyny i liczne budynki pomocnicze. Wyroby bawełniane produkowano tu przez równe 150 lat. Przez cały ten czas istniał tu dawny staw młyński, pełniący funkcję przemysłową i przeciwpożarową. Dziś, wraz z uporządkowanym otoczeniem, znajduje się on na terenie zrewitalizowanej części imperium L. Grohmanna, którą od 199 7r. administruje Łódzka Specjalna Strefa Ekonomiczna.

Kolejny staw nad Jasieniem opiera się na ul. Piotrkowskiej i jest najmłodszym ze stawów. Został zbudowany w l. 1825-27 r. przez J. Rundziehera do napędu urządzeń w jego przędzalni lnu oraz w farbiarni wełny J. Langego (rejon ob. ul. Czerwonej). Pierwotnie był on dwukrotnie większy od obecnego. W latach 30. i 40. XIX w. tereny wokół stawu wykupywał stopniowo L. Geyer, który wybudował po jego północnej stronie „Białą Fabrykę”, a nad brzegami stawu założył park w stylu angielskim. Dzisiejszy Jasień omija jednak staw podziemnym kanałem, gdyż jest zbyt zanieczyszczony. Staw ma powierzchnię 0,9 ha przy średniej głębokości 1,9 m, a woda w nim jest uzupełniana z wodociągu miejskiego.

Poniżej ul. Piotrkowskiej do Jasienia uchodziły jeszcze dwa dopływy. Prawy wypływał z obszaru dzisiejszej Politechniki Łódzkiej; jeszcze w 1 poł. XIX w. w znajdował się na nim niewielki staw z młynem o nazwie Bączek zlokalizowanym przy ul. Kątnej (ob. Wróblewskiego). Drugim, lewostronnym dopływem była, a właściwie jest nadal, Dąbrówka, odwadniająca tereny zwane Łacicha. Wylot okresowo czynnego kanału, biegnącego jej śladem, znajduje się poniżej ul. Wólczańskiej, tuż obok miejsca gdzie Jasień na dobre opuszcza podziemia. Wyprostowane i umocnione dwudzielne koryto jest efektem regulacji dokonanej w latach 30. XX w.

Kolejnym obiektem nad Jasieniem był Młyn Rokicie, założony jeszcze w średniowieczu, na potrzeby wsi Rokicie. Jego koło napędzane było wodą piętrzoną w zbiorniku zlokalizowanym na terenie przeciętym dzisiejszą al. Politechniki. W latach 80. XIX w. funkcjonował jako młyn parowy. Pod koniec XIX w. właścicielem młyna był Reich, który założył również pobliski park Wenecja (ob. Im. J. Słowackiego), z licznymi stawami zasilanymi kanałem z Jasienia (zasypanym po II wojnie świat.). Budynek nieczynnego młyna stoi dziś przy ul. Cieszyńskiej 10. W przyszłości na Jasieniu zaplanowano budowę suchego zbiornika przeciwpowodziowego o nazwie „Rokicie”, zajmującego powierzchnię 4,52 ha.

W rejonie ul. Laskowickiej Jasień przyjmuje pierwszy większy dopływ – Karolewkę. Dziś jest ona ciekiem skanalizowanym, jedynie ostatnie 800 m z blisko 3 km biegu stanowi otwarty kanał. Nieco dalej znajduje się jedyny „dziki” odcinek Jasienia, przegłębiony, z licznymi odsypiskami i obrywami brzegów. Jednak i jego czeka ujęcie w betonowe skarpy, w związku z rezygnacją z budowy planowanego tu od lat zbiornika Rokicie.

W dolnym biegu Jasienia istniał jeszcze jeden obiekt – osada młyńska Chachuła. Miała ona korzenie przynajmniej XVI – wieczne, a być może jeszcze wcześniejsze i była najstarszym punktem osadniczym w tych stronach. Nazwa pochodzi od nazwiska dzierżawców stawu i młyna. Budynek młyna wznosił się na grobli stawu biegnącej wzdłuż dzisiejszej ul. Zabrzeżnej, a staw, wg planu z 1853 r., sięgał powyżej ul. Prądzyńskiego. Z 2 poł. XIX w. miał miejsce pierwszy w Łodzi proces o ochronę środowiska, kiedy to ścieki z Jasienia wytruły Chachułom ryby w stawie. Na pocz. XX w. grunty osady młyńskiej zostały rozparcelowane i zabudowane, staw zasypany, a sam młyn rozebrany w latach 70. Jedynym śladem pozostał układ ulic w jego rejonie oraz nazwa przetrwała w świadomości mieszkańców (ul. Chachuły, Chachulska Górka).

Poniżej nieistniejącego młyna uchodzi do Jasienia jego największy dopływ – Olechówka. Kilkaset metrów dalej mętne wody Jasienia wpadają do znacznie większego i czystszego (!) Neru. Dawniej rzeka mogła się niemal równać ilością wody ze swoim recypientem. Dziś dnem betonowego wąwozu ciecze nikła, strużka. Czy przez stulecia nie zapracowała na lepszy los?

 © 2014, dr Piotr Moniewski

WIĘCEI O JASIENIU PRZECZYTASZ W NASZYM ARTYKULE - kliknij tutaj